Grand Prix w San Sebastián i zaskakujące słowa krytyków: „To nie jest kino religijne”. „Niedziele” od 26 grudnia

Od 26 grudnia do kin w całej Polsce trafiają „Niedziele”, film nagrodzony Grand Prix na Festiwalu w San Sebastián. Jak podkreśla krytyk filmowy Łukasz Adamski, nie jest to produkcja, którą można zamknąć w jednej etykiecie gatunkowej. „Nie jest to żadne katechetyczne kino religijne. ‘Niedziele’ nie przez przypadek wygrały festiwal w San Sebastián. To subtelna opowieść o dorastaniu, tolerancji i odwadze pójścia pod prąd oczekiwaniom otoczenia” – pisze Adamski.

Film opowiada historię Ainary, siedemnastoletniej idealistki, która ku zaskoczeniu bliskich decyduje się na życie w klasztorze klauzurowym. Jej wybór staje się katalizatorem rodzinnego kryzysu i zmusza bohaterów do konfrontacji z pytaniami o wolność, miłość i granice odpowiedzialności za drugiego człowieka.
 
Reżyserka Alauda Ruiz de Azúa przyznaje, że impulsem do powstania filmu była prawdziwa historia: — Usłyszałam anegdotę o osiemnastoletniej dziewczynie, która z dnia na dzień postanowiła wstąpić do klasztoru klauzurowego. Próby rodziny, by ją od tego odwieść, spełzły na niczym. Zaczęłam się zastanawiać: dlaczego ktoś w tak młodym wieku wybiera tak radykalną drogę? – mówi twórczyni.
 
Jak podkreśla, nie interesował jej temat religii jako doktryny, lecz moment wewnętrznego rozdarcia, który towarzyszy każdemu ważnemu wyborowi: — Trudne dylematy bardzo mnie motywują. To przestrzeń, w której człowiek jest rozdarty między tym, co powinien robić, tym, czego pragnie, i tym, co czuje. Powołanie klauzurowe wydało mi się jednym z najbardziej skrajnych przejawów poszukiwania swojego miejsca w świecie.
 
Reżyserka zaznacza, że „Niedziele” są filmem o wierze rozumianej szeroko, niezależnie od światopoglądu: — Niezależnie od tego, czy jesteśmy ateistami, agnostykami czy osobami wierzącymi, wszyscy musimy w coś wierzyć, by iść naprzód. Jedni wierzą w Boga, inni w partnerów, jeszcze inni w rodzinę. To, co wydaje się prawdziwe, często nam wystarcza – podkreśla Ruiz de Azúa.
 
Tytuł filmu nie jest przypadkowy. — Dla katolików niedziela jest dniem Pańskim, a dla wielu rodzin – dniem spotkań, często wynikających z obowiązku. Zaczęłam od refleksji nad tym, jak trudno odłączyć się od rodziny, nawet jeśli relacje są skomplikowane – tłumaczy reżyserka.
 
Jak zauważa Łukasz Adamski, siłą filmu jest również perspektywa autorki: „To bardzo kobiece, mądre kino o rozeznaniu i powołaniu w percepcji katolickiej, ale nakręcone przez ateistkę. Świeże spojrzenie na duchowość”.
 
„Niedziele” wchodzą do kin 26 grudnia.